Znajdź na blogu...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica z kaszą i warzywami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica z kaszą i warzywami. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2013

SOCZEWICA Z KASZĄ I WARZYWAMI - wersja 1 - DANIE


Przyszły zimne dni a z nimi potrzeba jedzenia w bardziej rozgrzewający sposób... 

Soczewica z warzywami i kaszą to coś, co w takiej zimnej porze jemy często, zresztą to jedno z naszych najstarszych wege-dań a ciągle je lubimy, więc musi być dobre :)

Potrzebujemy:

- soczewicę czerwoną

- warzywa najzwyklejsze - 3-4 marchewki (zależy jakie duże), pietruszka korzeń + natka, 1 mały seler albo pół dużego, cebula

- przyprawy - pieprz, curry (można jeszcze dać dodatkowy imbir, bo chociaż wchodzi w skład mieszanki curry, to nie jest tak wyrazisty w niej)

- kaszę - u mnie gryczana niepalona ale może być i palona albo w ogóle inna.

Dla niewtajemniczonych ;) - SOCZEWICA - to taka roślina strączkowa, podobna trochę do groszku. 
Istnieje kilka odmian, osobiście wybieram czerwoną bo nie trzeba jej moczyć, najszybciej się gotuje i jest najbardziej lekkostrawna czyli nadaje się dla dzieci.

Właściwości odżywcze soczewicy:

- źródło węglowodanów ale również doskonałe źródło białka (28 g w 100 g nasion!); zawiera te słynne aminokwasy, których nasz organizm nie potrafi sam wytworzyć czyli dobra wiadomość - możemy położyć na talerzu danie z pięknymi nasionkami zamiast kawałków ciał zabitych zwierząt... (cały czas pamiętamy - jesteśmy tym, co jemy!);

- dużo błonnika; dużo kalorii ale niski indeks glikemiczny; prawie wcale tłuszczu - czyli jeśli musicie, odchudzajcie się z soczewicą a nie z dukanem...

- potas, sód; fosfor, wapń (zdrowe kości); żelazo, kwas foliowy (zdrowa krew); witaminy z grupy B

Najlepiej oczywiście znowu jeść kiełki, jeśli tylko ktoś lubi... Jeśli nie - GOTUJEMY :)

Zaczynamy od wstawienia kaszy - o gotowaniu kaszy bez przypalania pisałam TUTAJ (pod zdjęciem czerwonej fasoli zaczyna się opis :) ).

Obieramy wszystkie warzywa, rozgrzewamy suchą patelnię, ustawiamy na najmniejszym ogniu i tak:

- marchew ścieramy na tarce (na dużych oczkach) i wrzucamy na patelnię, ścieramy drugą marchew, mieszamy na patelni z pierwszą, itd.,


- następnie pietrucha - korzeń - i seler, ścieramy i na bieżąco dorzucamy do patelni, mieszając wszystko razem (ciągle na sucho - nie smażymy! po to jest najmniejszy ogień, żeby warzywa się nie przypalały a tylko ogrzewały i trochę miękły)

- kroimy cebulę w kostkę, mieszamy warzywa na patelni, robimy w nich "dołek" i teraz dopiero wlewamy do niego trochę oleju a do oleju pokrojoną cebulę; szklimy ją trochę i mieszamy całość. 

Teraz przyprawy - pieprz (ile? jak kto lubi :) ), opcjonalnie imbir (jak kto lubi) i konkretna ilość mieszanki przypraw curry (u mnie łagodna le jeśli wolicie ostrą - proszę bardzo).

Całość posypujemy soczewicą, robiąc z niej "kołderkę" dla warzyw i dolewamy wody - tyle, żeby cała soczewica znalazła się pod wodą. 

Przykrywamy pokrywką, podkręcamy ogień i to już prawie koniec pracy... Teraz jest czas (około 15 minut) na natłuszczenie kaszy (którą wyłączyliśmy już wcześniej), posiekanie zielonej pietruszki, posprzątanie blatu, przygotowanie talerzy i co tam jeszcze zdążycie zrobić w czasie, kiedy soczewica mięknie a woda odparowuje. 

I teraz tak - mniej więcej po 15 minutach soczewica faktycznie jest już dobra do jedzenia, tzn. ziarenka są jeszcze całe ale już fajnie miękkie.
I jeśli Wam się spieszy, można w tym momencie zakończyć gotowanie, dolać do potrawki oleju, wyłożyć ją na kaszę, posypać zieloną pietruszką i jeść.

Natomiast, jeśli macie jeszcze jedne 15 minut to polecam jednak jeszcze trochę poczekać i pozwolić soczewicy rozpaść się (w tym przypadku trzeba dolać jeszcze trochę wody); wtedy całość uzyskuje zupełnie inną konsystencję, którą w tym daniu ja osobiście wolę i która pozwala na jeszcze jedno wykorzystanie go, o czym później.

Tak czy inaczej, dalej robimy tak samo - dolewamy oleju, wykładamy na kaszę, posypujemy natką pietruszki i... SMACZNEGO! 

Kto potrzebuje, może dosolić ale kasza jest już posolona i w mieszance przypraw curry też jest sól...

Wersja z imbirem, dla lubiących imbir, przepyszna!



 Ja jeszcze pierwsze co robię, zanim zacznę jeść, to mieszam wszystko ze sobą na talerzu - super :)

Jest to naprawdę sycące, wysokoenegetyczne, rozgrzewające danie, dosłownie czuje się, że para buch! koła w ruch!

ALE! To ciągle nie jest prawdziwy koniec ;)

W kolejnym poście - WERSJA 2 tego dania a właściwie - ciąg dalszy :)) ZAPRASZAM!