Znajdź na blogu...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki ziemniaczane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki ziemniaczane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

Wegański PLACEK PO WĘGIERSKU

Idzie zima.
No dobra, najpierw jesień ale zimnooooo już.

Najlepsze jedzenie na takie dni to wszelkie gulasze, ciepłe kasze, pieczone warzywa, no i gorące placki ziemniaczane :) 
Od czasu do czasu chce mi się takie placki trochę podrasować i wtedy mamy placek po węgiersku, oczywiście w wersji vegan.

Podstawowy przepis na placki bez jajek znajdziecie tutaj.
Żeby duży placek nie łamał się na patelni część ziemniaków ścieram tak samo na dużych oczkach, a część (powiedzmy 1/3) blenduję na papkę i mieszam wszystko razem, wtedy jest idealny.

Zamiast mięsnego gulaszu do środka świetnie pasują pieczarki podsmażane z cebulką, do tego obowiązkowo czerwona papryka, no i oczywiście przyprawy - papryka w proszku, pieprz, czosnek, sól. 

Można dodać jeszcze kotlety sojowe pokrojone w kostkę, przygotowane wcześniej w ten sposób, ale bez nich placek też jest dobrze napakowany i również pyszny.



Tradycyjną śmietanę od lat zastępujemy "śmietaną" ze słonecznika, na którą przepis znajdziecie tutaj. Część takiej śmietany mieszam z gulaszem, reszta służy do oblania placków z góry. Do tego ogóreczki na zagryzkę, posolone pomidorki i w zasadzie to już wszystko, czego trzeba do zrobienia takich oto wspaniałych placków po wegańsko-węgiersku :) SMACZNEGO!


czwartek, 6 lutego 2014

Wegańskie CHRUPIĄCE PLACKI ZIEMNIACZANE

Takie zwykłe jedzenie a ludzie często szukają przepisu, jak je zrobić...

I prawie wszystkie przepisy na placki zawierają jajko.
Osobiście też je tak wcześniej robiłam, no bo tak zostałam nauczona.

Ale po co tam to jajko?? Nie mam pojęcia - teraz robię bez i też wychodzą.


Inna rzecz to jak zrobić placki, żeby były CHRUPIĄCE?

Ta tajemnica została już odkryta i udostępniona przez wielu ale równie wielu jeszcze jej nie zna (zwłaszcza początkujących gotujących - którą też kiedyś byłam) więc...

W sumie u nas rzadko, bo to jednak smażyć trzeba ale za to jak smakują! :)

Robota jest banalna:

- obieramy ziemniaki - ile? to zależy ile osób ma jeść i ile każda z nich jest w stanie w siebie władować ;) Powiedzmy, że 10-12 ziemniaków ale może być i więcej :)

- Teraz tajemnica chrupkości - ścieramy ziemniaki NA DUŻYCH OCZKACH TARKI.
Niektórzy robią pół na pół z małymi oczkami, ja robiłam już wszystkie wersje i wg mnie takie są najlepsze.

- Do ziemniaków docieramy cebulę, wyciskamy ząbek-dwa czosnku, dodajemy pół płaskiej łyżeczki pieprzu i  płaską łyżeczkę soli. Można dodać też słodkiej papryki (albo ostrej) albo innych przypraw, jak tam kto lubi. Ja nie lubię łączyć za dużo smaków.

- Mieszamy wszystko dodając mąkę pszenną - ze 2 duże łyżki albo 3-4, zależy jakie ziemniaki i ile -  tyle, żeby powstała trzymająca się razem masa.
W wyglądzie ta masa nie ma nic wspólnego z klasyczną papką na placki ziemniaczane, która jest mokra - to jest raczej górka ziemniaczanych wiórków pomieszana z przyprawami i posklejana razem mąką, nic wodnistego.

- No i smażymy - na rozgrzany olej rzucamy łyżką porcję masy i czubkiem łyżki rozpłaszczamy na cienki placek - im cieńszy się uda tym bardziej chrupiący będzie :) Rumienimy chwilę z każdej strony i już :)
(Na suchej teflonowej patelni też wyjdą ale już nie takie chrupiące, wiadomo).

Osobiście podaję z gęstym, czosnkowym dipem słonecznikowym, na który przepis znajdziecie tutaj.

To co, gryza?